Kalendarze 2012
Kaledarze 2012 Co miesiąc
fajny facet!
Wydawca/dystrybutor
Subskrypcja
Podaj swój adres e-mail, jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach.
Darmowa wysyłka
darmowa wysyłka na terenie Warszawy i okolic - Bearbook przy zamówieniu
powyżej 200 zł
Kontakt
Infolinia

Jarosław Iwaszkiewicz - DZIENNIKI 1956-1963, tom II  

Cena: 67.90 zł

Cena w innych sklepach:  69.90 zł

Brak ocen
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Autor:Jarosław Iwaszkiewicz
Tytuł:Dzienniki 1956-1963, tom II
Stron:664
Oprawa:twarda
Rok wydania:2010
Wydawnictwo:Czytelnik
Rekomendacje:Opis bearbook.pl!
Powiadom znajomego
  • Opis
  • Zdjęcia
  • Produkty powiązane

W wywiadzie dla „Repliki” Michał Głowiński określił II tom dzienników Jarosława Iwaszkiewicza „najpiękniejszą polską prozą miłosną od lat”. Z kolei Błażej Warkocki stwierdził, że to jedna z najważniejszych polskich powieści homoseksualnych XX wieku.

 

O tym, że Jarosław Iwaszkiewicz jest jedną z ikon polskiego homoseksualizmu czasów PRL-u (i właściwie nie tylko tych), nikogo przekonywać nie trzeba. Jego opowiadania pełne są – czasem głęboko ukrytych - odniesień do męsko-męskiej miłości. Również barwne życie uczuciowe pisarza obfituje w takie epizody. Swoją największą homoseksualną miłość – Jerzego Błeszyńskiego - Iwaszkiewicz uwiecznił nie tylko w opowiadaniu „Kochankowie z Marony”, ale również w swoich prywatnych zapiskach. To właśnie romans z Jerzym Błeszyńskim zostaje wyeksponowany – obok rozterek politycznych czy frustracji związanych ze starością i przemijaniem – w drugim tomie dzienników.

Ta historia uczucia starzejącego się wybitnego pisarza i młodego robotnika nie należy do pięknych, łatwych i uwieńczonych happy-endem - odciska się na niej przede wszystkim życie. Zarówno Iwaszkiewicz jak i Błeszyński mają żony i dzieci (a Błeszyński nawet kochankę) oraz rozliczne zobowiązania. Szarość życia stale przeplata się z pięknem wspólnie spędzonych chwil. Jednak największym wrogiem tej miłości okazuje się choroba – gruźlica wyniszcza Jurka w zastraszającym tempie. Jednak czy śmierć jest w stanie położyć kres tej miłości?

Siła drugiego tomu dzienników nie tkwi może nawet w tym, że „pan na Stawisku” pisze o homoseksualizmie zupełnie otwarcie (inaczej niż w opowiadaniach krążących w oficjalnym obiegu), ale w sposobie jego opisania. Te zapiski po prostu chwytają ze serce, wzruszają – Iwaszkiewicz (nota bene geniusz pióra)   opowiada o swoim partnerze i łączącej ich więzi pięknie, czule i z miłością. Trudno pozostać wobec tego obojętnym. Zresztą, sami zobaczcie:

„Jureczku najdroższy, dziecko moje, przyjacielu mój – te trzy tygodnie w Sobieszowie spędziłem z tobą. Byłeś przy mnie w każdej chwili, czułem Cię przy sobie i myślałem, że dopiero wczoraj wyjechałeś (…). Rozumiałem Ciebie i czułem Ciebie, i wiedziałem, że kochałeś mnie (…). W te dni kochałeś mnie najbardziej, potrzebny ci byłem i myślałeś, że jakimś cudem, cudem mojej miłości, ocalę Ciebie. Miałeś do ostatniej chwili tę nadzieję, że coś się stanie i będziesz żył dzięki mnie. I dlatego tak strasznie rozpaczałeś, kiedy Cię zawiodłem. Byłeś teraz przy mnie, jak w tej depeszy, byłeś każdej, każdej chwili – i kochałem Cię bardziej niż kiedykolwiek, do bólu, do obłędu. Nie bój się, to nie obłęd, nie trwóż się, śpij spokojnie, śpij, kochany, ja jestem przy Tobie, jestem całym wielkim odruchem mej niemogącej ustać ani na chwilę miłości. moje dziecko, mój przyjacielu, mój jedyny”. (6 kwietnia 1960)

 

„Ale ta noc była nieprawdopodobna, jakże intensywnie czułem życie, które z niego ucieka i ze mnie ucieka, a jest takie upajające. (…) W tym małym drewnianym pokoiku starego domu zamykała się ta bezbrzeżna cisza, i radość, i strach śmierci, i wszystko takie piękne i intensywne, jakie bywa tylko wtedy, kiedy ma się koło siebie człowieka, którego się bardzo kocha. Kocha się nie erotyzmem, nie marną pieszczotą, ale jakąś ludzką jednością, wspólnotą cierpienia i śmierci. Myślę, że tak kochać może tylko mężczyzna mężczyznę i w tym tai się nagroda dla nas – okaleczonych – za wszelkie rozpacze miłości jednopłciowej” (24 sierpnia 1957)

 

„[Jurek] Okropnie wygląda. Ale był taki dobry, tak jasny w tym padającym bez przerwy śniegu, że to wszystko wydało mi się głupstwem, skoro się przeżyło taki jeden dzień. Wart on więcej niż sto dni szarzyzny, kłótni nocników i dzieci. Radość bytu odczuta do samej głębi, chwała istnienia, chwała tworzenia, fantastyczny hymn życia w obliczu śmierci, urąganie śmierci. Mówił o dniach spędzonych ze mną w Krakowie, w Kopenhadze jak o bajce. Jakież szczęście, że mogłem mu to dać i że on mógł mi dać tyle. Dancing w Tivoli i ucieczka wśród gasnących lampionów – jakież to piękne. I nikt tego nie rozumie, tej radości i tego szczęścia. Wszyscy myślą, że to polega na rżnięciu w dupę! A przecież to już Sokrates wyłożył Alcybiadesowi, że nie na tym polega szczęście i radość, jakiej doznają dwaj mężczyźni z obcowania ze sobą. I przez tyle wieków nikt tego właściwie nie zrozumiał – i zawsze to interpretują poprzez gówno”   (7 stycznia 1958).

Cóż można tu dodać? Ta opowieść broni się sama.


Opis autorstwa Michała Urbaniaka.

Galeria produktu:
Jarosław Iwaszkiewicz - DZIENNIKI 1956-1963, tom II_1
Sklep internetowy Business Shop | Hosting home.pl