Dla niektórych to najlepszy film Almodovara.
Greckie przysłowie mówi, że jedynie kobiety, które skąpały oczy we
łzach, widzą jasno. Przysłowie to nie spełnia się jednak w przypadku
Manueli. Tej nocy, gdy jej syn Esteban ginie przejechany przez samochód
Manuela płacze tak długo, aż zabraknie jej łez. A mimo to, wcale nie
widzi jasno; teraźniejszość i przyszłość giną w jednakowych
ciemnościach. Czekając w szpitalu, czyta ostatnie linijki jakie jej syn
zapisał w notesie, z którym nigdy się nie rozstawał. "Dziś rano
przeszukałem pokój mojej matki i znalazłem plik zdjęć. Wszystkim
brakowało połowy. Był na nich, jak sądzę, mój ojciec. Mam wrażenie, że
w moim życiu brakuje tego samego kawałka. Chcę poznać mojego ojca, nie
ważne kim jest i jak zachował się wobec mamy. Nikt nie może odebrać mi
tego prawa..."
Manuela nigdy mu nie powiedziała kim był. "Twój
ojciec umarł na długo przed twoim narodzeniem" -
to wszystko, co zdążył od niej usłyszeć. Przez pamięć dla swego syna
Manuela opuszcza Madryt i jedzie do Barcelony odnaleźć jego ojca. Chce
mu powiedzieć, że ostatnie słowa, jakie zapisał jego syn skierował
właśnie do niego, chociaż wcale go nie znał. Ale najpierw musi
powiedzieć ojcu, że gdy ona od niego odeszła 18 lat temu, była w ciąży,
i że mieli syna, i że syn ten właśnie umarł. Musi powiedzieć mu też, że
dała dziecku imię Esteban, to samo, które on, ojciec, nosił zanim
przyjął imię Lola. Lola, la Pionera. Manuela jedzie do Barcelony w
poszukiwaniu Loli, ojca swego syna. Poszukiwania mężczyzny o takim
imieniu nie mogą okazać się łatwe. I rzeczywiście nie są.
Mamy tu gejów, transwestytów, ciemne ulice i podejrzane domy w Barcelonie. Zawsze zastanawiało nas, dlaczego Almodovar tak bardzo nie lubił tego miasta, że wszystko co złe dzieje się w jego filmach właśnie tam.