bearbook.pl - homomarket - Ignacy Karpowicz - BALLADYNY I ROMANSE
Menu
Subskrypcja
Podaj swój adres e-mail, jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach.
 
Do zamówienia gratis
Darmowa wysyłka
przy zamówieniu
powyżej 200 zł
Kontakt
Infolinia
+48 508 899 508
eMail
bearbook@bearbook.pl
Płatności

Strona na którą wchodzisz zawiera treści przeznaczone dla osób pełnoletnich
Ignacy Karpowicz - BALLADYNY I ROMANSE
Cena 47.00 zł
Cena okładkowa: 49.90 zł
oszczędzasz: 2.90 zł


Czas realizacji zamówienia: 3 - 5 dni

Ocena: 10.00
                   
Autor Igacy Karpowicz
Tytuł Balladyny i romanse
Stron 578
Okładka twarda
Wydawnictwo Wydawnictwo Literackie
Rok wydania 2010
Rekomendacje Opis bearbook.pl!


Zobacz koniecznie:

Opis

Ares i Hermes wychowujący potomka? Atena oglądająca „Przyjaciół” i „M jak miłość”? Jezus jako ponętny kochanek przedsiębiorczej bogini Nike? Piękny Apollo w przebraniu księdza? Balladyna właścicielką firmy cateringowej? Te i inne niespodzianki serwuje Ignacy Karpowicz w „Balladynach i romansach” – powieści, która zdobyła Paszport Polityki 2010.

W „Balladynach i romansach” Karpowicz próbuje połączyć dwa światy – ludzi i bogów. Trzeba przyznać, że świetnie mu to wychodzi. W tej powieści bogowie wszystkich religii zamieszkują niebo. Czyli obok powszechnie znanych z mitologii greckiej bogów i bogiń (nie stroniących przecież od kontaktów homoseksualnych!) znajdują się tu też bogowie innych kultur i religii. Jedną z naczelnych postaci jest nie kto inny jak Jezus – nadużywający alkoholu, przeżywający okres młodzieńczego buntu i… bardzo atrakcyjny. Co się stanie jeśli bogowie wmieszają się między ludzi? Jak potoczą się losy „ludzkich” bohaterów - m.in. dziewczyny, co słucha tylko najbardziej tandetnej muzyki, łobuza, który niespodziewanie się zakochuje, nałogowego onanisty-filozofa, zaczytanej w romansach Danielle Steel starej panny, czy wreszcie – pary młodych gejów po rozstaniu (jak wiadomo, bez postaci geja dobra powieść dziś już nie może się obejść) – pod ich wpływem? „Balladyny i romanse” naprawdę warto przeczytać, bo to w dużej mierze literacki skandal. Ignacy Karpowicz uderza w Polskę, w jej dziedzictwo kulturowe i we wszechobecny katolicyzm. Robi to bez moralizatorstwa, za to z humorem, więc śmiech gwarantowany. W dodatku dużo tu atrakcyjnych mężczyzn, a także motyw homorodziny (dwóch greckich bogów i ich syn). „Balladyny i romanse” są jednak również gorzką refleksją nad wszechobecną popkulturą, która zawłaszczyła i wyparła wszelką religię. A tu dawka skandalizującego Karpowicza. Scena rozgrywa się w basenie bogini Nike. Do kąpiących się bogiń (Nike i Afrodyty) dołącza Jezus:

Mój najmniej spodziewany gość podszedł do nas. Przystrzygł brodę, zmienił togę na dżinsy i obcisłą koszulkę. Na stopy założył sandały z mojej przyszłorocznej kolekcji na palcu złoty Pierścień Rybaka. Prezentował się świetnie, bardzo sexy wbrew sobie. Na skraju basenu skłonił się dwornie:

- Miłe panie, witam uniżenie.

- Cześć – powiedziałam. – To jest Afrodyta. Chyba się nie poznaliście.

- Cześć – powiedziała Afrodyta. - Dołączysz do nas?

- Z przyjemnością – odpowiedział.

Aż się wodą zachłysnęłam. Tego też się nie spodziewałam. Najwyraźniej idzie nowe. Ściągnął koszulkę i dżinsy. Doceniłam bokserki: ładne. W sumie stać go. Nie zawahał się, zdjął majtki. Nigdy dotąd nie widziałam go nagiego. Trochę za szczupły. Ale bardzo zgrabny. Wszystko na swoim miejscu i we właściwym rozmiarze. Zdecydowanie dobrze stworzony. Bez cienia wątpliwości. I ten pępek. Boski. Zanurzył się w podgrzewaną pianę z wyraźną przyjemnością.

– Myślałam, że jesteś bardziej ponury – Afrodyta przemówiła z wrodzonym taktem.

- Ostatnio rzeczywiście nie byłem w najlepszej formie. Jednak jestem, jakkolwiek by nie patrzeć, bogiem miłości.

- To zupełnie jak ja – wypaliła Afrodyta. – Też powstałeś z morskiej piany i spermy?

Jezus roześmiał się, niby szczęśliwy psotny chłopiec. Odpowiedział:

- Nie, my chrześcijanie rozmnażamy się za pomocą zwiastowania.

- Tego jeszcze nie próbowałam – stwierdziła Afrodyta.

A teraz trochę bliskich naszemu sercu akcentów:

Gdy otworzył [oczy], z sufitu leciał strumień gorącego deszczu. Deszcz spadał na szare kafle i zmieniał się w parę. W niewielkim pomieszczeniu Apollo nie był sam. Młodzieniec całował jego szyję. Nieznajomy młodzieniec. (…) Apollo położył swoją dłoń na jego głowie. Wiedza posłusznie przepływała, wszystkie wspomnienia chłopca, rozczarowania, nadzieje. Ten cały spam. Zgiełk.

- Maciek – powiedział Apollo.

Chłopak zesztywniał. Zapytał, prostując się i patrząc bogu prosto w oczy:

- A ty, jak masz na imię?

- Ja? Moje imię ci nic nie powie. Pokryło się rdzą i mchem.

- Jesteś prawdziwy?

- Bardziej niż pragnę.

Chłopak położył dłoń na ramieniu Apolla.

- Bądź dla mnie dobry, proszę.

- Obiecuję.

*

Przez uchylone drzwi słyszałem jakieś głosy, przyspieszony oddech. Wszedłem bez pukania i zamieniłem się w słup soli: mój ojciec posuwał mojego ojca!

- Tato! – krzyknąłem, żeby dodać: - Tato!

Moi ojcowie podnieśli się z podłogi. Sprawiali wrażenie zakłopotanych.

*

Właśnie wróciłem z San Francisco z festiwalu filmowego. Otrzymałem nominacje w trzech kategoriach: najdłuższy członek, oral roku i pierwszoplanowe rżnięcie. Wygrałem w oralu i pierwszoplanowym rżnięciu, chociaż konkurencja była gorąca, nikt tu nie zasypuje gruszek w popiele. Kupiłem dużo prezentów dla moich najbliższych, to jest syna, kochanka i sąsiadek.

„Balladyny i romanse” to prawdziwy literacki skandal w najlepszym wydaniu – i dlatego trzeba go poznać.

Opis autorstwa Michała Urbaniaka.

To może Cię również zainteresować:
Andrzej Gryżewski, Przemysław Pilarski - JAK FACET Z FACETEM
Hanya Yanagihara - MAŁE ŻYCIE
Kuba Wojtaszczyk - KIEDY ZDARZA SIĘ PRZEMOC, LUBIĘ PATRZEĆ
Michał Witkowski - FYNF UND CFANCYŚ
Marcin Szczygielski - BINGO
Paulina Klepacz - DAJ MI WIĘCEJ
Dezydery Kowalkowski - BIELIZNA I CZEKOLADKI
Jack Morin - RADOŚĆ SEKSU ANALNEGO