Czy komukolwiek misie kojarzą się z
czytaniem? Co więcej - nie tylko z czytaniem - z dobrymi książkami!
Zanim uchylę rąbka tajemnicy misiowej lektury, zapraszam na małą
dygresję.
Traf chciał, że onegdaj często odwiedzałem Paryż. Każdorazowo
obowiązkowym celem moich spacerów była – poza doskonałymi sklepami
płytowymi - położona w samym sercu gejowskiego Marais księgarnia LGBTQ
Les mots a la bouche (co można przetłumaczyć jako „słowa na koniuszku
języka”, można też snuć inne translatorskie interpretacje, dość
kosmate). Na niewielkiej przestrzeni parteru i piwniczki zgromadzone
tam są chyba wszystkie wyobrażalne gejowsko – lesbijskie książki, a
przynajmniej te, które można było jakoś dostarczyć do sprzedaży we
Francji. Oferta tej księgarni była wzbogacona o bogato ilustrowane
albumy, idealne na prezenty lub dla szpanu na półkach w domu.
Przeznaczeniem tych albumów, jak sobie wyobrażam, jest rozbudzenie
doznań czysto estetycznych oglądającego. Oferta księgarni jest
oczywiście uzupełniona o odpowiedniej treści pocztówki, DVD, bibeloty,
broszury, bibuły z powielacza, karteczki, przewodniki turystyczne i
prasę. O sukcesie księgarni niech świadczy, że w pewnym momencie
pojawiła się jej konkurencja kilka uliczek dalej – Blue Book. Zapewne
sami macie wspomnienia zagranicznych księgarni gej/les – istnieją w
większości cywilizowanych metropolii.

Niestety, studzę zapał, nie mamy na razie takiej księgarni w Warszawie
(ani innych nie-stołecznych miastach), ale jest w necie i nazywa się
bearbook.pl. Asortymentem niewątpliwie przypomina właśnie księgarnie,
które opisywałem powyżej. Typowo męskie miejsce z typową męskim
papierowym asortymentem. Obok doskonale dobranego przekroju obecnie
dostępnych książek gejowskich jest też (i to wyskakująca niejako na
pierwszym planie) solidna zbieranina albumowo – obrazkowa. Jak opowiada
właściciel bearbook.pl, albumy przypadły do gustu nie tylko gejom, ale
też paniom. Ciekawe, czy nabywają je na prezenty czy też na własny
użytek - zapewne obydwie odpowiedzi są prawidłowe. Ostatnią ciekawostką
bearbooka.pl jest cześć antykwaryczna. Choć nadal można poszukiwać np.
legendarnych wydawnictw poznańskiego SoftPress z początku lat 1990tych
na allegro, nie zaszkodzi sprawdzić, jakie to białe kruki pojawiły się
w u niedźwiedzi.
Wyjaśnię wreszcie, co mają niedźwiedzie do książek i skąd
zasygnalizowane na początku skojarzenie. Otóż jak na księgarnię
internetowa przystało, książki są obfotografowane i w takiej postaci
wystawione w „witrynach”. Swoistą wizytówka są pluszowe misie dumnie
dzierżące książki na owych zdjęciach. Sympatyczny pomysł.

Jednego w bearbook.pl jeszcze nie ma, ale nie jest to wina właściciela,
tylko „systemu”. W paryskich księgarenkach czołową pozycją na półkach
były pedalskie czytadełka. Tandetne powieścidła wydane na tanim
papierze, z kolorową okładają i tytułami typu „Stiwen wychodzi za mąż”.
Jawnie rodem z krainy harlekina i przyjaciół, te bezpretensjonalnie
kiczowate niedługie historyjki, po śmiesznych, wręcz gazetowych cenach,
są świetną rozrywką do pociągu. W naszych warunkach byłyby np.
alternatywą dla Gwiazdy Dworców – tygodnika Angora. Z tą różnicą, że w
Angorze nie ma tak pięknych zdań, jak: „Stiwen zsunął z bioder Dżona
kusy ręczniczek”. Takich powieści w Polsce po prostu brak i ten lub ta,
kto jako pierwszy/a podejmie wysiłek wydania takiej serii (będącej dwa
piętra „niżej” niż idący tym tropem „Berek” Szczygielskiego) być może
spędzi upragnioną emeryturę na dowolnie wybranej wyspie. Może też
pojawi się ktoś, kto ośmieli się taką literaturę pisać, choćby pod
jakimś angielsko brzmiącym kobiecym pseudonimem! Myślę, że berabook.pl
na pewno chętnie wyeksponowałby i takie dzieła.
Niniejszy artykuł być może wygląda na materiał sponsorowany
(przypominam, że homiki.pl są czasopismem non profit!), nie jest to
jednak prawda, a podnieta do napisania tego tekstu była inna. Gdy
obejmowałem szefostwo redakcji homików.pl, postanowiłem wysyłać
sympatyczne maile do każdego nowo znalezionego biznesu związanego z
LGBTQ, z prośbą o kontakt i propozycję poznania się, opisania na
naszych łamach. Choć wysłałem już kilka, to dopiero bearbook.pl, jako
pierwszy, odpowiedział z entuzjazmem. Jest też być może pierwsza typowo
gejowska księgarnia – dom wysyłkowy SoftPress działa jako dodatek do
Polgeja. InnaStrona ma swój wielobranżowy sklepik, oferujący dość pełny
asortyment gej/les. Sefer.pl określa się jako liberalny sklep
internetowy. Wychodzi na to, że berabook.pl jako pierwszy ma iście
gejowsko-księgarnianą tożsamość i nie jest dodatkiem do jakiejś innej
strony internetowej. A takim pomysłom warto przyklasnąć!
Życzymy powodzenia Misiom, i – docelowo jeśli będzie wola -
przeniesienia się do świata rzeczywistego dla wzbogacenia jakiejś
(warszawskiej) uliczki kolorową gejowską księgarnią!
O bearbook.pl w pierwszą rocznicę powstania napisał też portal homogazyn.com - wywiad z Misiem Dyrektorem!
(Oryginalny tekst znajdziesz >
tutaj)
Opublikowane 25. lis, 2009 w Kultura miejska
Dzisiaj
internetowa księgarnia bearbook.pl obchodzi pierwsze urodziny. To
jedyna księgarnia która działa przede wszystkim z myślą o gejach i ich
potrzebach. Co ciekawego można znaleźć w ofercie sklepu. Dlaczego
przedsięwzięciu patronują pluszowe misie, oraz jakie prezenty proponuje
na święta romawiamy z Wojtkiem, właścicielem księgarni.
Co można znaleźć w Waszej księgarni?
W bearbook.pl można teraz znaleźć już ponad 200 tytułów książek,
ponad 60 tytułów filmowych, kilkadziesiąt albumów, kalendarzy i
przewodników. Wszystko na gejowską półkę z książkami.
Bearbook.pl działa w Internecie, ale bez przeszkód można zamówić
książki i umówić się na odbiór osobisty w Warszawie – zawsze w miłej
atmosferze i bardzo dyskretnie (śmiech).
Dlaczego zdecydowaliście się na taką działalność? Czym kierujecie się w doborze produktów?
Kiedy rok temu startowała księgarnia bearbook.pl przyświecało mi
proste założenie, aktualne cały czas: w jednym miejscu zebrać wszystkie
tytuły
- najpierw książek, teraz także filmów
fabularnych – związane z tematyką gejowską, czy szerzej LGBT. Wiele
razy widywałem na forach internetowych pytania i dyskusje, krążące
listy tytułów gejowskich książek. Problem tylko w tym, że trzeba ich
wszystkich szukać w różnych księgarniach, antykwariatach czy na półkach
swoich znajomych. Teraz wystarczy odwiedzić bearbook.pl i znaleźć je w
jednym miejscu. Do tego dochodzi nowy dział filmowy, w którym wiele
ciekawych rzeczy znajdą nie tylko geje. Są też filmy dla dziewczyn i
dla trans. No i dział z albumami – znanymi wszystkim którzy choć raz
odwiedzili księgarnie Bruno’s w Niemczech. W Polsce tylko w bearbook.pl
można znaleźć pełną ofertę świetnie wydanych albumów prosto z Berlina,
uzupełnioną Spartacusem – biblią każdego geja-podróżnika.
Waszym symbolem, ulubionym gadżetem, a może nawet fetyszem są misie. Czy wspieracie kulturę bear w Polsce?
Każdy gej albo już ma, albo chciałby mieć swojego misia. Misie
sympatycznie się kojarzą i są miłe do przytulania (śmiech). Misie z
bearbook.pl to zarówno przymilne pluszaki, jak i brodate skórzaki.
Każdy miś mile widziany (śmiech).
Jak planujecie przekonać tych wszystkich zabieganych gejów,
żeby jednak po swoje “Berki” i seksowne kalendarze zgłaszali się do
sklepu prowadzonego przez osoby z branży, zamiast do wielkich
korporacyjnych salonów typu Empik?
Osoby z branży prowadzące każdy gejowski biznes świetnie wiedzą co
robią – znają specyfikę gejowskiego środowiska, rozumieją jego
potrzeby. Po pierwsze – znają się na tym co mają w ofercie. A to ważne,
żeby doradzić jaki prezent kupić swojemu misiowi. Po drugie – nie ma
żadnych powodów żeby wstydzić się jakichkolwiek pytań, czy obawiać się
kupowania albumów z nagimi facetami. Misie same uwielbiają nagich
facetów (śmiech). Czy bać się zdekonspirowania. Podstawową zasadą jest
to, żeby w bearbook.pl po prostu czuć się swobodnie. Po roku
prowadzenia księgarni jest już wielu stałych klientów, którzy wracają,
z którymi się lubimy i z którymi można wybrać się na piwo i na rozmowę
już na stopie towarzyskiej. To w bearbook.pl bardzo cenne – nie ma
czczej gadaniny o tym jak ważny jest klient. Udowadniamy to na każdym
kroku. Wierni klienci mogą też liczyć na rabaty i specjalne traktowanie
(tajemniczy uśmiech).
A w wielkich księgarniach? Sprzedawca jest tylko pracownikiem, który
nie potraktuje klienta jak dobrego kumpla, nie wspominając o tym że nie
znajdziemy w nich nawet połowy książek i filmów które są w bearbook.pl
w stałej sprzedaży. No i ceny – w internetowej księgarni prawie zawsze
są niższe niż w znanych salonach prasowo-książkowych.
Od roku Misie z bearbook.pl powtarzają: sprawdź nas! Dlaczego nie zrobić tego teraz?
HOMOGAZYN życzy bearbook.pl powodzenia na rynku. Chętnie wpadniemy na imprezę z okazji kolejnych urodzin (śmiech).