Menu
Subskrypcja
Podaj swój adres e-mail, jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach.
 
Do zamówienia gratis
Darmowa wysyłka
przy zamówieniu
powyżej 200 zł
Kontakt
Infolinia
+48 508 899 508
eMail
bearbook@bearbook.pl
Płatności
BLOG Misia Dyrektora

BLOG MISIA DYREKTORA


CZYTAŁEM: Frédéric Martel - SODOMA. Hipokryzja i władza w Watykanie

Watykan, to największy klub gejowski świata - taki wniosek nasuwa się po lekturze tej książki (to siedemset stron - ale warto doczytać do ostatniej litery!). Liczba homoseksualnych kardynałów, prałatów, monsignorów, biskupów lubujących się w klerykach, arabskich uchodźcach, gwardzistach szwajcarskich, męskich prostytutkach, liczba orgii, tajnych schadzek, chemsex parties - poraża. Wieloletnie śledztwo francuskiego dziennikarza pokazuje jak to w Watykanie działa naprawdę.


Zaczyna się od czasów papieża Franciszka - który kilkukrotnie dość przychylnie (a przynajmniej nie z nienawiścią) wypowiadał się o osobach homoseksualnych i spotkał się przy tym ze zdecydowanym sprzeciwem. Autor cofa się w czasie, opisuje pontyfikat Pawła VI, w czasie którego homofilni myśliciele i pisarze coraz bardziej wpływali na filozofię działania najważniejszych osób w Stolicy Apostolskiej, pontyfikat Jana Pawła II, w czasie którego "homoseksualne lobby" (jak lubią o nim mówić kościelni hierarchowie) uwiło sobie spokojne i wyuzdane gniazdko za Spiżową Bramą, aż po pontyfikat Benedykta XVI, najbardziej homofobiczny w ostatnich dziesięcioleciach, zaciekle walczący z jakimikolwiek próbami łagodniejszego spojrzenia na osoby LGBT. Jednocześnie liczba plotek, podejrzeń i oskarżeń pod adresem Benedykta XVI o jego rzekomy homoseksualizm wzrosła do niebotycznych rozmiarów.

Z książki dowiecie się w jaki sposób działa mechanizm bycia homoseksualistą w Watykanie. Obowiązuje podstawowa, znana z amerykańskiej armii zasada: don't ask, don't tell. Oznacza to jedno: jeśli jesteś heteroseksualnym duchownym, któremu zdarzy się romans z kobietą - możesz być pewny, że z hukiem zostaniesz pozbawiony stanowisk, wpływów, a może i stanu duchownego. Jeśli jesteś pedofilem - mogłeś do niedawna liczyć na ciszę, ochronę, a jedyną konsekwencją jaka cię spotkała - to przeniesienie do innej parafii. A jeśli jesteś gejem, nie chwalisz się tym za bardzo, możesz wieść spokojne życie - również seksualne - i włos ci z głowy nie spadnie. Don't ask, don't tell  - czyli nikt cię o upodobania seksualne nie będzie pytał, ale i nikomu się z tego nie zwierzaj. Wtedy masz zapewnione spokojne, dostatnie i zaspokojone seksualnie życie.

Wtedy - hulaj dusza, piekła nie ma! Z książki dowiecie się o biskupach i kardynałach wypuszczających się na podryw męskich prostytutek (często uchodźców próbujących zarobić pieniądze) w okolice rzymskiego dworca Termini. Autor dotrarł do chłopaków, którzy świadczą usługi seksualne najwyżej postawionym hierarchom. Dowiecie się o związkach męsko-męskich, które w ciszy i spokoju żyją w watykańskich apartamentach. O wyuzdanych imprezach z narkotykami, o orgiach do których miało dochodzić również w letniej rezydencji paieży - Castel Gandolfo), o kardynałach biegających z pejczami za chłopcami do wynajęcia, o dziesiątkującej Watykan epidemii AIDS, o tym jak papież Benedykt XVI "wziął ślub" - jak huczał od plotek cały Watykan - ze swoim osobistym sekretarzam, a wreszcie - o tym jak "homoseksualne lobby" doprowadziło do abdykacji Benedykta XVI.

Martel opisuje mechanizmy obrony najstraszniejszych pedofilów i seksualnych przestępców w Kościele. Opisuje współpracę najbliższych kardynałów z otoczenia papieży z krwawymi reżimami Ameryki Południowej. O zaciekłej walce Watykanu z prezerwatywami, o hakach dotyczących seksualności, jakie ma w Kościele każdy na każdego, o specjalnych teczkach zakładanych homoseksualnym i rozwiązłym hierarchom. Pisze o homofobicznej kampanii, która rozpętała się za czasów Benedykta XVI, o zajadłym sprzeciwie Jana Pawła II, wobec stosowania prezerwatyw w czasach, kiedy setki tysięcy ludzi - głównie gejów - umierały na AIDS. Co więcej - Watykan Jana Pawła II zbratał się nawet z karzącą gejów śmiercią Arabią Saudyjską - żeby tylko nie dopuścić do przyjęcia ONZ-towskiej rezolucji wzywającej do depenalizacji homoseksualizmu. A wszystko jest często efektem zwalczających się wzajemnie frakcji homoseksualnych w Kościele - kiedy biskupi i kardynałowie, żeby nie dopuścić do ujawnienia ich ciemnych sekretów, urządzają wyścigi, który wpadnie na bardziej przerażający pomosł jeszcze większej homofobii jaka płynie z Kościoła.

Francuski dziennikarz na potrzeby tej książki rozmawiał z ponad setką kardynałów, biskupów, nuncjuszy apostolskich, z setkami księży, działaczy LGBT, dziennikarzy, watykanistów. Nie ma wątpliwości, że doskonale poznał mechanizmy Sodomy, która ukryła się w sercu Kościoła katolickiego. Ta książka, to lektura obowiązkowa! Klikaj po nią > tutaj, zobacz również fragment poniżej:

Newralgicznym punktem w działaniu siatki luksusowych escort boyów jest sposób płacenia. Kardynałowie nie tylko korzystają z męskiej prostytucji, żeby zaspokoić swoje libido; nie tylko są homoseksualistami w życiu prywatnym, podczas gdy publicznie obnosza się z ostrą homofobią, ale urządzają się w ten sposób, żeby nie płacić swoim żigolakom z własnych środków! Na wynagrodzenia dla pośredników i dla luksusowych escort boyów czerpią bowiem z kasy watykańskiej. I to niemało (do dwóch tysięcy euro za wieczór, według informacji zebranych przez włoską policję podczas badania tej sprawy). Niektórzy duchowni z Watykanu dysponujący ogromną wiedzą o tej sprawie znaleźli nawet ironiczne przezwisko dla tych prałacich kutw: "ATM-Priests" ("księża bankomaty"). Włoski wymiar sprawiedliwości położył wreszcie kres tej spółdzielni usług erotycznych (...).
Pominę szczegółowe opisy wyczynów tych kardynałów, według policyjnych podsłuchów były one naprawdę nowatorskie. W rozmowach z pośrednikami używają szyfru. Mówią o escort boyach jako o "dokumentach" i o "sytuacjach". Pośrednicy posłusznie proponują odpowiednie kandydatury, zmienia się jedynie wzrost i waga. Oto fragmenty rozmów (z akt sprawy):
- Więcej nie ma potrzeby mówić. Ma dwa metry wzrostu, odpowiednią wagę i 33 lata.
- Mam sytuację w Neapolu. Nie wiem jak to powiedzieć, ale naprawdę tej okazji nie można pominąć... 32 lata, metr dziewięćdziesiąt trzy wzrostu, jest piękny.
- Mam sytuację kubańską...
- Przyjechałem z Niemiec z pewnym Niemcem.
- Mam dwóch czarnoskórych.
- X ma chorwackiego przyjaciela, który chciałby się spotkać, jeśli to możliwe.
- Mam futbolistę.
- Mam jednego z Abruzji...
Zdarza się, że w tych rozmowach można usłyszeć i o Chrystusie i o viagrze, co jest dobrym podsumowaniem całej sprawy.

 


CZYTAŁEM: Garrard Conley - WYMAZAĆ SIEBIE

Wierzyć się nie chce, że w dwudziestym pierwszym wieku na świecie dzieją się jeszcze takie rzeczy, o jakich czytamy w książce Conleya. Terapia "leczenia z homoseksualizmu" w Stanach Zjednoczonych (mających także równość małżeńską!) jeszcze do niedawna miała się - niestety - nieźle. O czym zresztą przeczytacie w solidnej przedmowie do tej książki autorstwa Agnieszki Graff.

Garrard Conley opisuje swoją prawdziwą historię. Urodził się i wychowywał w fundamentalistyczie religijnej rodzinie na południu Stanów Zjednoczonych. Ojciec - kaznodzieja prowadzi jednocześnie warsztat samochodowy, w którym usiłuje, przy okazji napraw, nawracać swoich klientów. Jego najbliższymi znajomymi są "grube ryby" lokalnego Kościoła, które wieszczą rychły koniec świata. Garrard ma dziewczynę (wielu z nas miało), ale panicznym lękiem napawa go myśl o pocałunkach i seksie z Chloe, więc - zasłaniając się religią - chce czekać "z tym" do ślubu. A jednocześnie zauważa, że coraz bardziej ciągnie go w kierunku facetów. Okazuje się, że brat Chloe został przyłapany z drugim facetem, wtedy Garrard zrywa z nią i wyjeżdża na studia.

Tam, w akademiku, poznaje Davida. Obaj rozmawiają o wierze, spędzają razem czas - i kiedy wydaje nam się, że może coś między nimi zaiskrzyć - David dopuszcza się gwałtu. "Bałem się, jak będzie wyglądać moje ciało. Martwiłem się o rozstępy. Nawet wtedy, gdy David popychał moją głowę w dół, martwiłem się, że zrobię coś nie tak. Nawet gdy krztusiłem się i wyrywałem, ciągnąc go za włosy na łydkach, próbując robić coś, cokolwiek, żeby przestał, bałem się, że go zirytuję. To nie taki chciałem być, myślałem sobie". Pastor z uniwersytetu nie uwierzyła, a gwałciciel poinformował rodziców Garrarda, że ten jest gejem.

Rodzice stawiają mu ultimatum: albo "wyleczy" się z tego, albo nie ma czego szukać w ich domu. I tak zaczyna się najbardziej wstrząsająca częśc tej książki: terapia "leczenia" homoseksualizmu w znanym amerykańskim ośrodku Love In Action. Uwłaczająca, przypominająca program Dwunastu Kroków wychodzenia z najcięższych uzależnień. Przed wejściem na zajęcia każdy musi zostać dokładnie zrewidowany (trzepanie kieszeni, telefonu, notatników) w poszukiwaniu tak zwanych Fałszywych Obrazów - czyli wszystkiego, co mogłoby w najmniejszym choćby stopniu łączyć się z homoseksualizmem. Na zajęciach - konieczność wywlekania na światło dzienne wszystkich tajemnic rodziny do kilku pokoleń wstecz (kto był alkoholikiem, kto homoseksualistą, kto bił żonę, a kto był największym grzesznikiem) - bo to właśnie tam "terapeuci" dopatrywali się źródeł homoseksualizmu. Na każde spotkanie grupy trzeba pisać Moralne Obrachunki, w których należy przyznać się przed całą grupą z grzechów związanych z homoseksualizmem. Presja jest tak duża, że po pewnym czasie Garrard zaczyna... wymyślać sobie grzechy, ponieważ codziennie trzeba przedstawić ich długą listę. A jednocześnie w jego głowie pojawia się coraz większy mętlik - z jednej strony nie chce zawieść rodziców, oczekujących szybkich efektów "leczenia" syna-jedynaka i stać się najprawdziwszym w świecie heterykiem, a z drugiej - nie może przestać myśleć o facetach (na przykład przystojnym J. z terapii).

Mijają dni terapii, a Garrard czuje się coraz bardziej zagubiony. Aż do momentu kolejnego ćwiczenia, kiedy każdy z uczestników musi wyobrażonemu ojcu powiedzieć za co go nienawidzi...

Na szczęście - na świecie istnieją też matki, które potrafią przyjść z ratunkiem w chwili, kiedy są najbardziej potrzebne.

Garrard potrzebował kilku lat, żeby przepracować w sobie tę historię i opowiedzieć ją światu. To co jej apologeci nazywają "leczeniem z homoseksualizmu" w rzeczywistości okazuje się seansem upokorzeń, strachu, prania mózgu, łamania kręgosłupów i manipulacji, a wszystko pod płaszczykiem biblijnych cytatów i banałów o kochającym Jezusie. Co gorsza - swoje jedyne dziecko do takich potworności zmusili głoszący miłość bliźniego religijni rodzice. To gejowska lektura obowiązkowa, bo i u nas, w Polsce, pierdoły o możliwości "uleczenia homoseksualizmu" mają się świetnie.

Na szczęście w Stanach Zjednoczonych terapie konwersyjne są w odwrocie. Zwłaszcza po tym jak założyciel takiej organizacji ujawnił, że sam jest gejem, wyszedł za mąż i oświadczył, że nie zna nikogo, kogo udałoby się "uleczyć" z homoseksualizmu.

Zobacz tę książkę, kup ją > tutaj.


ZOBACZ STARSZE WPISY: