Menu
Subskrypcja
Podaj swój adres e-mail, jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach.
 
Do zamówienia gratis
Darmowa wysyłka
przy zamówieniu
powyżej 200 zł
Kontakt
Infolinia
+48 508 899 508
eMail
bearbook@bearbook.pl
Płatności
BLOG Misia Dyrektora

CZYTAŁEM: Garrard Conley - WYMAZAĆ SIEBIE

Wierzyć się nie chce, że w dwudziestym pierwszym wieku na świecie dzieją się jeszcze takie rzeczy, o jakich czytamy w książce Conleya. Terapia "leczenia z homoseksualizmu" w Stanach Zjednoczonych (mających także równość małżeńską!) jeszcze do niedawna miała się - niestety - nieźle. O czym zresztą przeczytacie w solidnej przedmowie do tej książki autorstwa Agnieszki Graff.

Garrard Conley opisuje swoją prawdziwą historię. Urodził się i wychowywał w fundamentalistyczie religijnej rodzinie na południu Stanów Zjednoczonych. Ojciec - kaznodzieja prowadzi jednocześnie warsztat samochodowy, w którym usiłuje, przy okazji napraw, nawracać swoich klientów. Jego najbliższymi znajomymi są "grube ryby" lokalnego Kościoła, które wieszczą rychły koniec świata. Garrard ma dziewczynę (wielu z nas miało), ale panicznym lękiem napawa go myśl o pocałunkach i seksie z Chloe, więc - zasłaniając się religią - chce czekać "z tym" do ślubu. A jednocześnie zauważa, że coraz bardziej ciągnie go w kierunku facetów. Okazuje się, że brat Chloe został przyłapany z drugim facetem, wtedy Garrard zrywa z nią i wyjeżdża na studia.

Tam, w akademiku, poznaje Davida. Obaj rozmawiają o wierze, spędzają razem czas - i kiedy wydaje nam się, że może coś między nimi zaiskrzyć - David dopuszcza się gwałtu. "Bałem się, jak będzie wyglądać moje ciało. Martwiłem się o rozstępy. Nawet wtedy, gdy David popychał moją głowę w dół, martwiłem się, że zrobię coś nie tak. Nawet gdy krztusiłem się i wyrywałem, ciągnąc go za włosy na łydkach, próbując robić coś, cokolwiek, żeby przestał, bałem się, że go zirytuję. To nie taki chciałem być, myślałem sobie". Pastor z uniwersytetu nie uwierzyła, a gwałciciel poinformował rodziców Garrarda, że ten jest gejem.

Rodzice stawiają mu ultimatum: albo "wyleczy" się z tego, albo nie ma czego szukać w ich domu. I tak zaczyna się najbardziej wstrząsająca częśc tej książki: terapia "leczenia" homoseksualizmu w znanym amerykańskim ośrodku Love In Action. Uwłaczająca, przypominająca program Dwunastu Kroków wychodzenia z najcięższych uzależnień. Przed wejściem na zajęcia każdy musi zostać dokładnie zrewidowany (trzepanie kieszeni, telefonu, notatników) w poszukiwaniu tak zwanych Fałszywych Obrazów - czyli wszystkiego, co mogłoby w najmniejszym choćby stopniu łączyć się z homoseksualizmem. Na zajęciach - konieczność wywlekania na światło dzienne wszystkich tajemnic rodziny do kilku pokoleń wstecz (kto był alkoholikiem, kto homoseksualistą, kto bił żonę, a kto był największym grzesznikiem) - bo to właśnie tam "terapeuci" dopatrywali się źródeł homoseksualizmu. Na każde spotkanie grupy trzeba pisać Moralne Obrachunki, w których należy przyznać się przed całą grupą z grzechów związanych z homoseksualizmem. Presja jest tak duża, że po pewnym czasie Garrard zaczyna... wymyślać sobie grzechy, ponieważ codziennie trzeba przedstawić ich długą listę. A jednocześnie w jego głowie pojawia się coraz większy mętlik - z jednej strony nie chce zawieść rodziców, oczekujących szybkich efektów "leczenia" syna-jedynaka i stać się najprawdziwszym w świecie heterykiem, a z drugiej - nie może przestać myśleć o facetach (na przykład przystojnym J. z terapii).

Mijają dni terapii, a Garrard czuje się coraz bardziej zagubiony. Aż do momentu kolejnego ćwiczenia, kiedy każdy z uczestników musi wyobrażonemu ojcu powiedzieć za co go nienawidzi...

Na szczęście - na świecie istnieją też matki, które potrafią przyjść z ratunkiem w chwili, kiedy są najbardziej potrzebne.

Garrard potrzebował kilku lat, żeby przepracować w sobie tę historię i opowiedzieć ją światu. To co jej apologeci nazywają "leczeniem z homoseksualizmu" w rzeczywistości okazuje się seansem upokorzeń, strachu, prania mózgu, łamania kręgosłupów i manipulacji, a wszystko pod płaszczykiem biblijnych cytatów i banałów o kochającym Jezusie. Co gorsza - swoje jedyne dziecko do takich potworności zmusili głoszący miłość bliźniego religijni rodzice. To gejowska lektura obowiązkowa, bo i u nas, w Polsce, pierdoły o możliwości "uleczenia homoseksualizmu" mają się świetnie.

Na szczęście w Stanach Zjednoczonych terapie konwersyjne są w odwrocie. Zwłaszcza po tym jak założyciel takiej organizacji ujawnił, że sam jest gejem, wyszedł za mąż i oświadczył, że nie zna nikogo, kogo udałoby się "uleczyć" z homoseksualizmu.

Zobacz tę książkę, kup ją > tutaj.


ZOBACZ STARSZE WPISY: